Czytałam niedawno pełna zachwytu o drukarkach 3D, czyli takich, które z różnych materiałów budują przedmioty według stworzonych w specjalnym programie rysunków technicznych. Tak, drukowanie domów, części maszyn i organów ludzkich (tu odsyłam do czerwcowego wydania NewScientist) brzmi fantastycznie, ale dopiero słowa Anthony’ego Cragga o przeciwstawieniu się wszędobylskiej geometryczności dają pole do popisu mojej wyobraźni.
To trzeba sobie puścić w głowie – każdy z nas twórcą, gotowym w każdej chwili najwymyślniejszą rzecz sprawdzić w praktyce. Projekt własnej porcelany? Proszę bardzo, choć pewnie nieraz taki wyrób pęknie, by nam przypomnieć, że po coś są prawa fizyki. Meble? Musisz tylko pomyśleć, jak je rozłożyć na części, by te już wydrukowane móc złożyć z powrotem. Rzeźby, wynalazki..
Jak tylko drukarki zawitają pod strzechy, a oprogramowanie zostanie wystarczająco uproszczone, nastanie era eksperymentów. Będzie coraz więcej wynalazków, ale i coraz więcej sztuki. Inżynierowie mówią o pięknie drukarek 3D, które pozwalają na tworzenie przedmiotów warstwa po warstwie zamiast wyżynania ich z dostępnych materiałów. Co dopiero powiedzą artyści?
A Ty co byś sobie wydrukował?
P.S. Zerknij na rzeźbę Anthoney’ego Cragga „Passers-by”