między deweloperem a właścicielem, czyli przygód początek i koniec

Doradzali serdecznie „hej, kupcie dwupokojowe, do 50 metrów, większe wam niepotrzebne”. Odpowiadaliśmy „a jak wam się tak mieszka z trzecim już dzieckiem na świecie?”
Ostrzegali „mamy cztery pokoje i stoją puste, dzieci się wyprowadziły.”
Odpowiadaliśmy „a dlaczego wyprowadziliście się z klitek, kiedy dzieci były małe?”
Mówili „tyle metrów to na start szaleństwo, my kupiliśmy kawalerkę”
Odpowiadaliśmy „i teraz opłaca się wam zamienić częściowo spłacony kredyt na kredyt zupełnie nowy, kiedy ceny mieszkań tak spadły?”
 
Oglądaliśmy mieszkania stare, w wielkiej płycie, której eksperci dają ze sto lat życia (czyt. przykładowo do 2079 r., po naszej śmierci ewentualnemu dziecku nic po sobie zostawić nie zdołamy, bo się w proch rozleci). Już chcieliśmy mimo to załatwić elektryka (już wiemy, jak to jest, gdy na dwa pokoje przypada jedno działające cudem gniazdko – dla nieznających tematu polecam poczytać o instalacjach z aluminium) i nastawić się na generalny remont własnymi siłami wykonany, aż usłyszeliśmy od właścicieli i agentów nieruchomości ceny tych nieoszlifowanych diamentów i okazało się, że trochę nas nie stać na tak drogie..kamienie.
 
Zwiedziliśmy też mieszkania nowe, gotowe od dwóch lat, acz jakoś nie znajdujące nabywców. Deweloper nęcił cenami w gazecie i na billboardzie, ale w salonie sprzedaży jakoś zmienił zdanie, dokładnie o 1500 stopni na metrze. Cudo sprzedawał zresztą, oglądaliśmy zachwyceni czteropokojowe mieszkanie bez kuchni i z mikroskopijną łazienką i ubikacją w jednym. Ciekawe, że o byle pokoiku zawsze można powiedzieć bezkarnie „salon z aneksem kuchennym”.
 
I tu się historia zatrzymała, bośmy się musieli wyprowadzić z wynajmowanego mieszkania w trybie ekspresowym. Czy lokal zmienił właściciela? Ano nie. Raczej utracił go bezpowrotnie. Z perspektywy prawa nie można zamieszkiwać osieroconego lokalu, więc tuż przed świętami zapakowaliśmy się w tysiące pudeł i przenieśliśmy na drugą stronę Wisły, do kawalerki, znowu do wielkiej płyty, znowu na starcie z elektryką. Ale pierwsze zwycięstwo już jest – od dziś mogę bezkarnie włączać czajnik, gdy komputer pobiera prąd. Jeszcze tylko znajdę 15l worki na śmieci… Na pewno się takie produkuje, prawda? 
Posted in Nasz Wielki Projekt | Tagged , , , , | Komentowanie nie jest możliwe

Powiedz „tak”

Jest prawdą powszechnie znaną, że realizującym pasje i pracującym zarobkowo słoikom  do szczęścia brak (tylko) domu. Udało się nam dotąd uciułać na:
- samochód, co powoli osiąga pełnoletność (ale pozwala uniezależnić się od niezwykle sprawnego systemu transportu znanego jako PKS),
- masę sklejki, tektury, tkanin i szkła z IKEA, 
- wędki, haczyki, przynęty i inny podobnie NIEZBĘDNY SPRZĘT, o którym m. marzył w dzieciństwie (ciekawostka: każda taka rzecz z kolekcji m. wymaga specjalnego pokrowca produkcji firmy x, a następnie jego droższej wersji z firmy y), 
- trzy akwaria, z czego dwa z wodą, z czego jedno z rybkami (jeśli się ktoś zastanawia, jak m. godzi wędkarstwo z akwarystyką… godzi.)
- mały wolno stojący piekarnik oraz dwa pudła niekoniecznie odpakowanych akcesoriów cukierniczych.
 
Jak jest? Ani biednie, ani za specjalnie bogato. Gdzie jest? Na wynajętych w bardzo przystępnej cenie 37 metrach, które właściciel mieszkania zagracił do bólu wspomnieniami z czasów Gierka. Swoją drogą, podobno moje pokolenie już Gierka nie powinno kojarzyć, a co dopiero żyć w wykreowanej przez niego przestrzeni domowej, ale to już całkiem inna historia. Ważne, że kto przyjdzie w gości, ten zaraz z dobrego serca doradza poszukać innego lokalu. Czasem o 6 rano w łóżku potrafi się z podobną poradą zjawić i karaluch, ale po dekadzie w stolicy nawet tak małomiasteczkowa panienka jak ja zdążyła się uodpornić na widok robactwa (na dotyk się nie da… taki dotyk boli całe życie…).
 
Tak się składa, że w pracy codziennie namawiam ludzi do „spełnienia marzeń o własnych czterech kątach”, a wieczorami razem z m. oglądamy „Grand Designs” – brytyjski program o domach budowanych na indywidualne zamówienie. To nie przeszkadzało mi dotąd nie myśleć o własnym M, co, zdaje się,  gubiło mnie w niektórych sytuacjach..
 
[Urzędniczka USC: Czy zmienia Pani adres?
Ja: ??
Urzędniczka USC: Czy zmienia Pani adres zameldowania? Przeprowadza się Pani do męża?
(swoją drogą, dopiero sobie uświadomiłam, że m. tego pytania nikt nie zadał!)]
 
I tak by to wszystko trwało w najlepsze, gdyby nie znalazł się kupiec na nie nasze mieszkanie. Ale znalazł się, i to dokładnie dwa dni przed naszym ślubem. Wygnani z 37 metrowego raju, w obliczu wiecznej tułaczki postanowiliśmy… skręcić w nową drogę życia. To będzie zapis naszego „Wielkiego Projektu”. 
Sobie – na pamiątkę. Wam – ku przestrodze? na zachętę? – to się dopiero okaże.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Posted in Nasz Wielki Projekt | Tagged , , | 610 Comments

Słoik z niespodzianką

Widziałam ten sposób podawania deseru na Pinterest i oczywiście wpadłam w zachwyt. 
 
słoik z niespodzianką (Small)
 
Moja wersja to bardziej wyrafinowane drugie śniadanie do pracy:
- posiekane brzoskwinie
- pudding ryżowy (mleko zagotowane z mąką ryżową, aromatem i cukrem)
- banan 
- jogurt naturalny z gwiazdką z brzoskwini
 
gwiazdka (Small)
 
Jeżeli ktoś mnie podejrzewa o problemy z nadmiarem czasu, uspokajam, że pudding ryżowy został mi po przyrządzeniu tarty – nigdy bym go nie gotowała tylko po to, aby wypełnić słoiczek warstwą o innym smaku. Ot, jak zwykle wykorzystuję resztki.
 
 
 
Posted in Desery, Słodki | Tagged , , , | 750 Comments

Tort śliwkowy

Przepis z kaszą manną (wersja z pomarańczami) jest u mnie ciągle w użyciu. Tym razem postanowiłam sprawdzić, czy ciasto nadaje się na tort-przekładaniec. Przy okazji zużyłam słoik śliwek w zaprawie octowej, który zalegał na półce, a także niezbyt smaczne jabłka kupione w nadmiarze przez m. Rezultat wygląda następująco:
 
2 (Small)3 (Small)
 
Jabłka przesmażyłam z cynamonem oraz łyżką czy dwiema syropu, z którego odsączyłam śliwki. Wierzch ciasta pokryłam cytrynowym kremem twarogowym (serek Twój Smak, sok z cytryny, cukier puder, czyli mój zestaw powszedni). Do kaszy nie dodawałam zupełnie cukru, licząc na słodycz, którą śliwki wchłonęły  z zaprawy – i , jak się okazało, był to dobry wybór.
Smak intensywny, bardziej wytrawny. Ciasto przyjemnie wilgotne. Szczególnie miłe na podniebieniu, kiedy chłodniejsze, prosto z lodówki. Idealne na weekendowe śniadanie. Od dziś – część mojego jesiennego menu.
 
Posted in Słodki, Wypieki | Tagged , , , , | 285 Comments

Jak się pozbyć owoców

Zaczyna się niewinnie. W sobotnie przedpołudnie przechadzam się po bazarku, a tam owoce –   pachną w najlepsze,  nucą coś radośnie na mój widok. Uruchamia się we mnie chciwość i nieposkromione łakomstwo i zaraz sięgam po arbuzy, truskawki, melony, awokado, gruszki i banany. Wszystko, co się rozkłada w zastraszającym tempie, kupuję w nadmiarze, który przyprawia o ból głowy.
Co robić?
 
A. zamrozić. miksujemy arbuza z sokiem z cytryny (kupiłam sobie taki sok pakowany w maleńkie kapsułki, bardzo to wygodne) i odrobiną cukru albo stewii. przelewamy do foremek na lody i cały tydzień podjadamy przy upale.
B. zamrozić bez obróbki. szypułkujemy truskawki, myjemy, ćwiartujemy i wkładamy do zamrażarki. jak nas najdzie ochota na smoothie, wrzucamy taką mrożonkę do miksera, zalewamy jogurtem albo mlekiem, dosładzamy miodem albo bananem, i rozbijamy na mus.
C. upiec pod kruszonką. co ciekawe, awokado można zastąpić masło. zrobiłam ostatnio wersję: pół awokado, troszkę oliwy, 50 g mąki pełnoziarnistej, 50 g mąki białej, 100 g cukru (brązowego wymieszanego z białym), 100 g płatków owsianych. ok. 40 minut w piekarniku przy 180ºC. o dziwo, bardzo kapryszącemu zwykle m. smakowało.
 
Posted in Słodki | Tagged , , , , | 87 Comments

Co zrobić z żółtkami

To nie wyraz mojej ksenofobii, ale odwieczny problem amatorów bez. Dziś moim rozwiązaniem są pulchne ciastka czekoladowe, które polecam jako zapamiętaną z dzieciństwa słodką kolację. Moja mama piekła nam co prawda biszkopt aromatyzowany kisielem, a nie dwie blachy ciastek, ale sentyment udało się przeszczepić na bardziej.. smakowity grunt.
Na zdjęciu wersja z marcepanem:
 czekoladowe ciastka (Large)
Składniki:
3 żółtka
100 g masła 
50 g cukru 
50 g cukru brązowego
200 g mąki
troszkę śmietany
1 łyżeczka proszku do pieczenia
 
Przygotowanie:
1. Mieszamy wszystko ze sobą.
2. Rozwałkowujemy ciasto, wycinamy ciastka.
3. Pieczemy ok. 15 minut w 160°C.
Posted in Wypieki | Tagged , | 13 Comments

Moje urodzinowe

Sernik czekoladowy w wersji truflowej. Podejrzewam, że gdyby był mniej niewinny, przypominałby Wam Czekoladową Ekspresję, którą można zamówić do kawiarnianego stolika. 
 
Składniki:
500 g mascarpone
100 g czekolady gorzkiej
100 g czekolady mlecznej
śmietana 30%
2 łyżeczki kawy instant
opakowanie ciastek z mąki pełnoziarnistej
masło 
 
Przygotowanie:
1. Kruszymy ciastka na miazgę i mieszamy z masłem.
2. Wykładamy taką masą spód tortownicy i pieczemy w 180°C ok. 8-10 minut.
3. Ubijamy śmietanę, dodajemy mascarpone.
4. Rozpuszczamy czekoladę (ja ją najpierw kroję, żeby topiła się szybko i równomiernie, ale to chyba nieistotne).
5. Zaparzamy 2 łyżeczki kawy 2 łyżkami wrzątku.
6. Ubijamy wszystko razem.
7. Przekładamy masę na podpieczony i ostudzony spód z ciastek.
8. Ja zwykle wstawiam to do lodówki, niech się przechłodzi troszkę, ale w sumie nie jest to potrzebne.
 
Swoją drogą, jakie to ciekawe, że kobiety kochają czekoladę, a mężczyźni wolą smak owoców. 
Posted in Desery, Wypieki | Tagged , , , | 9 Comments

Przypalona Pavlova

przypalona pavlova (Large)Pewna solenizantka z dalekiej Australii przywiozła wspomnienie deseru stworzonego na cześć rosyjskiej primabaleriny Anny Pawłowej. Przepis prosty: beza, bita śmietana i świeże owoce; niekiedy dodatkowo syrop. Ale, ale, ja potrafię skomplikować wszystko  - ubiłam z rozpędu za dużo białek i nie pozostało mi nic innego, jak upiec dwie bezy na jednym ogniu, co w przypadku mojego niestandardowo maleńkiego piekarnika wróży tak źle, że może i lepsza jedna beza w koszu, niż dwie nadpalone. Prezentu przypilnowałam, mnie i Wam (na zdjęciu) przypadła zbrązowiona.
 
Składniki:
3 białka
150 g cukru
pół łyżeczki octu winnego
szczypta soli
śmietana 30%
świeże owoce
owoce leśne mrożone (opcjonalnie)
 
Przygotowanie:
1. Ubijamy białka ze szczyptą soli, najpierw na wolnych obrotach, potem przyspieszamy. 
2. Dodajemy ocet i zaczynamy dosypywać cukier, ciągle ubijając.
3. Wykładamy bezę na papier, starając się uformować okrąg. W środku musimy zrobić wgłębienie, co wcale nie jest takie proste, dlatego radzę część bezy przełożyć do rękawa cukierniczego i jakimś ślicznym wzorkiem zrobić obwódkę.
4. Pieczemy 5 minut w 180°C, potem następne 90 minut w 140°C.
5. Z własnego wyboru możemy, jeszcze czekając na wypiek, podgrzać w garnku owoce leśne (ok. 10 minut), przecedzić przez sitko, doprawić cukrem i zagotować ponownie, aż syrop nam troszkę zgęstnieje. Ale będąc w bardziej leniwym nastroju, po prostu..
6. Ubijamy śmietanę (bez cukru!), kroimy owoce i nakładamy wszystko na bezę, kiedy ta ostygnie. 
 
 
Posted in Wypieki | Tagged , | 57 Comments

Szybko i z tym, co pod ręką

zapiekanka jajeczna (Large)Po pierwsze – używamy składników tanich i łatwo dostępnych. Czyli zamiast ricotty albo mascarpone bierzemy serek śmietankowy do kanapek, najlepiej o smaku naturalnym. Takie serki długo utrzymują świeżość i mogą być zawsze pod ręką.
Po drugie – dbamy, aby mieć w lodówce jajka i choć jedno warzywo.
Po trzecie – zaopatrujemy się w mrożonki.
Po czwarte – hodujemy zioła. Tj. kupujemy w hipermarkecie miętę czy bazylię i po prostu staramy się je podlewać.
 
Kiedy nachodzi weekend, a nam nie chce się ruszyć na zakupy, przychodzi czas na wykorzystanie zasobów. Do naczynia żaroodpornego wrzucamy wtedy wszystkie uzbierane przez tydzień resztki i zalewamy roztrzepanym jajkiem z dodatkiem mąki. Tym razem na mój obiad złożyły się:
- szpinak podsmażony z cebulką (wylądował na dnie)
- pomidorki cherry
- resztka fety 
- serek śmietankowy do smarowania pieczywa
- posiekane listki bazylii 
- czosnek
Wszystko zalane masą omletową i zapieczone w 180°C przez ok. 20 min. 
 
Posted in Słony | Tagged , , , , | 1 361 Comments